Dlaczego akwarela?
Akwarela miała być tylko jedną z technik. Z czasem stała się sposobem obserwacji i zapisu świata...
Wybrałem ją trochę przez przypadek - a może to ona wybrała mnie. W 2008 roku była jedną z technik, którymi można było zdawać egzamin wstępny na architekturę. Atut koloru zdawał się dominować nad ołówkiem czy piórkiem, więc była logicznym wyborem uzupełniającym.
Jednak coś co miało być tylko narzędziem, po egzaminach stało się niespodziewanie pasją i całkowicie mnie wciągnęło. Zafascynowany twórczością, barwnym życiem i książkami mistrzów akwareli - takich jak Joseph Zbukvic czy Alvaro Castagnet - zrozumiałem, że bardziej niż architektura interesuje mnie samo malarstwo.
Mimo że nie porzuciłem architektury, na studiach niemal każdy przedmiot
starałem się zaliczać przy pomocy akwareli. Wplatałem ją wszędzie, gdzie
tylko się dało: w projektowanie, budownictwo, architekturę krajobrazu.
Gdyby było to możliwe, pewnie próbowałbym zaliczać akwarelą nawet
mechanikę i konstrukcje budowli.
W międzyczasie dostałem się na warszawskie ASP - na Wydział Grafiki. W przeciwieństwie do wydziału malarstwa, akwarela była tam traktowana jako pełnoprawna technika artystyczna. To dodało mi otuchy i pozwoliło spojrzeć na to, co robię, nie tylko od strony technicznej, ale szerzej - w kontekście języka obrazu, świadomych decyzji i samej istoty sztuki.
Urzekła mnie jej szybkość, delikatność i ekspresywność, ale także kompaktowość. Zarówno sprzęt, jak i same obrazy nie zajmowały wiele miejsca. Mogłem zabrać je wszędzie - na uczelnię, plenery, w podróż.
Mimo że w Polsce akwarela przez długi czas funkcjonowała w cieniu malarstwa olejnego na płótnie, są miejsca na świecie, gdzie ceniona jest na równi z innymi technikami - a nawet wywyższana za swoją techniczną trudność. Była to dla mnie dodatkowa motywacja, by angażować się w jej rozwój i promocję na wciąż dość jałowym gruncie.
Pierwsze akwarelowe wystawy, plenery, pierwsze akwarelowe forum internetowe w Polsce - choć nie przetrwało próby czasu i zmieniających się internetowych trendów - w swoim momencie było ważnym krokiem. Zarówno dla promocji akwareli w Polsce, jak i dla mojej własnej drogi.
Dziś akwarela nie jest już ani przypadkiem, ani narzędziem. Jest świadomym wyborem. Pozwala mi pracować szybko, podejmować decyzje bez cofania i skupiać się na tym, co dla mnie najważniejsze: obserwacji świata, dostrzeganiu jego piękna i próbie zapisania go obrazem.